piątek, 5 sierpnia 2011

Dzisiaj było cudownie. Opierdol dostał Teść, dostała Babka, dostały koty(każdy po kolei), moja Luba, ba, nawet Żarłokowi się nie upiekło. Tylko ja, szczęśliwiec uszedłem bez szwanku. Bywają jednak cudowne chwile w życiu. NIE ZAWINIŁEM NICZYM. Jest szansa że pójdę do nieba.
   Sądzę, że powinien się znaleźć jakiś ambitny naukowiec, najlepiej amerykański, który podjąłby się trudu sklasyfikowania typów teściowych jakie występują w warunkach naturalnych w przyrodzie. Dlaczego nie? To ułatwiłoby wielu ludziom podejmowanie ważnych decyzji życiowych. Może nawet spadła by liczba samobójstw. Przecież ten młody, zakochany, pełen ideałów człowiek, biegnąc do ukochanej z kwiatkiem w zębach i pierścionkiem zaręczynowym w kieszeni wiedziałby, co za ryzyko ponosi. Obecnie bierze większość pod uwagę potencjalne problemy z żoną( przyszła żoną). Że to na piwo nie pozwoli iść, że śmieci będzie kazała wynosić, że koledzy już nie będą tak częstymi gośćmi w domu. A co z tym co stoi ZA tym naszym kochaniem? Taka wstępna klasyfikacja ukierunkowałaby potencjalnego żonkosia. Miałby przynajmniej orientacyjną świadomość tego w co się pakuje. Przygotowałby się mentalnie i fizycznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz