Dzisiaj było cudownie. Opierdol dostał Teść, dostała Babka, dostały koty(każdy po kolei), moja Luba, ba, nawet Żarłokowi się nie upiekło. Tylko ja, szczęśliwiec uszedłem bez szwanku. Bywają jednak cudowne chwile w życiu. NIE ZAWINIŁEM NICZYM. Jest szansa że pójdę do nieba.
Sądzę, że powinien się znaleźć jakiś ambitny naukowiec, najlepiej amerykański, który podjąłby się trudu sklasyfikowania typów teściowych jakie występują w warunkach naturalnych w przyrodzie. Dlaczego nie? To ułatwiłoby wielu ludziom podejmowanie ważnych decyzji życiowych. Może nawet spadła by liczba samobójstw. Przecież ten młody, zakochany, pełen ideałów człowiek, biegnąc do ukochanej z kwiatkiem w zębach i pierścionkiem zaręczynowym w kieszeni wiedziałby, co za ryzyko ponosi. Obecnie bierze większość pod uwagę potencjalne problemy z żoną( przyszła żoną). Że to na piwo nie pozwoli iść, że śmieci będzie kazała wynosić, że koledzy już nie będą tak częstymi gośćmi w domu. A co z tym co stoi ZA tym naszym kochaniem? Taka wstępna klasyfikacja ukierunkowałaby potencjalnego żonkosia. Miałby przynajmniej orientacyjną świadomość tego w co się pakuje. Przygotowałby się mentalnie i fizycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz