poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Instynkt
"Tak ten świat ułożony, że nikomu na nim nie jest zbyt dobrze" zwykł mawiać mój ojciec. Słowa niegłupie, tym bardziej, że co dnia można znaleźć dowody na prawdziwość tej tezy. Jedni mają czegoś za mało i jest im z tego powodu źle, inni mają z kolei za dużo i oczywiście też niedobrze. Moja teściowa ma za dużo....instynktu macierzyńskiego. Potomek w ilości sztuk 1 zdecydowanie nie był w stanie wykorzystać tego niemierzalnego dostępnymi szaraczkom( których tu reprezentuję) metodami potencjału wszechogarniającej miłości. No skoro moja lepsza połowa(Dżoana) w pojedynkę nie dała rady ulżyć, musiało paść na kogoś innego. Tym kimś był (i jest nadal, a jakże) Żarłok, Czarnuch i Świruska. Żarłok to pies, rasy kundel którego sensem istnienia jest pochłanianie wszystkiego co jest w stanie pokonać drogę paszcza-żołądek. Żre wszystko namiętnie, bez umiaru, w ilościach godnych Bernardyna( Żarłok jest psem, który w założeniu miał ważyć jakieś 7-8 kg, już spory czas temu pożegnał się z tymi gabarytami). Żarłok żre, a teściowa kocha, kocha ponad wszystko. Im więcej miłości, tym więcej jedzenia. Psie nogi żarłoka(ostatnio już nie wychodzi po schodach), serce żarłoka, buntują się co jakiś czas. Ale od czego mamy weterynarzy? Można poleczyć, kochać i karmić dalej. Więcej miłości, więcej żarcia, więcej leków. Czarnuch też pojeść lubi. Jest kotem, dachowym wyjadaczem. Ale jak to dachowy wyjadacz, ma wszystko w dupie. Miłość też. Jak się naje, idzie się wyspać. Się wyśpi, wychodzi z domu i wraca za parę dni, całe szczęście odchudzony. Jak go nie ma...troska Wszechmatki wisi w powietrzu, zwiastuje rychłą awanturę lub inne zgrzyty, których reszta domowników winna się wystrzegać. Świrka. Świrka podobnie jak Czarnuch tez jest kotem. Tyle że płci pięknej(chociaż akurat w jej przypadku to tak jedynie przez grzeczność można powiedzieć). Od czasu wypadku z kretynami, którzy potraktowali ją smołą, sama biedna nie wie co się wokół niej dzieje. Nie wie czy chce wejść do domu czy nie, jeść czy nie, spać czy się bawić. Kot wybitnie potrzebujący kociego psychiatry. Ale jednak ma to szczęście, ze jest ulubionym kotem Wszechmatki. Spośród wszystkich kotów z jakimi miała do czynienia, ten właśnie zaskarbił sobie jej miłość matczyną, dzięki urazowej przeszłości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz